niedziela, 26 stycznia 2014

5. Miłosna głuchota (połączona ze ślepotą), gnębiące się przyjaciółki i najlepsza impreza urodzinowa pod słońcem - Onedistory cz.IV

Witajcie, Panie i Panowie!
Dzisiaj ostatnia część przygód Emily i jej paczki. Ałtorka bowiem najwyraźniej porzuciła opowiadanie, gdy pod jej ostatnim wpisem (zacytuję: "Czyta to ktoś. ?") znalazła tylko jednego komcia. Szkoda ;<
Żartuję, wcale nie. Miejmy nadzieję, że dziewczę pisze już lepiej  (w końcu minęło półtora roku).

A tymczasem zapraszamy Was na jeszcze jedną porcję rapsowego slangu, zawiłych relacji rodzinnych i przyjacielskich oraz chwil spędzonych z One Direction (a nawet Lady Gagą!). 
Indżoj!

Rozdział 10

*Oczami Sophie*
Chłopacy odwieźli mnie o 23.00 do domu. Mam nie spała o nie będzie robić wielki awantury.
Mama nie spała, więc nie będzie robić awantury?
Pewnie jest niemową, która mówi przez sen.
Może chodzi o to, że gdyby spała, Sophie by ją obudziła i wtedy dopiero mama byłaby zła? Albo mają w domu zasadę, że Sophie musi się kłaść spać przed mamą czy cóś…


- O której się do domu wraca. ? Gdzie byłaś. ? – mama
A jednak.
Czyli jednak spała.


- Byłam z Em. - ja
- Nie pytam z kim tylko gdzie. ? – mama
Znak zapytania sugeruje, że sama nie jest do końca pewna o co pyta.


- Po stroju możesz poznać że byłyśmy w eleganckiej restauracji. – ja
Chciałabym posiąść tę umiejętność. Poznawanie miejsca pobytu po stroju. Niestety jej nie posiadam i coś mi mówi, że mama też.
Bo nie jesteś Sherlockiem. On by poznał.
Byłam w ELEGANCKIEJ restauracji, więc nie mów mi, co mam robić. Jestem taka dorosła.


- W eleganckiej restauracji ubrana jak dziwka ? – mama
No, przecież nie wiesz co tam robiła. Wszystko jest możliwe!
Która normalna matka mówi tak do córki? Zwłaszcza, że wcale nie jest ubrana jak dziwka.
Może jej mama kiedyś sama była i właśnie tak się ubierała?


- Przegięłaś idę spać. - ja
Poszłam do swojego pokoju i poszłam spać.
Ufff. Już się bałam, że okłamie mamę.
Ona też się nie myje?


 Jak wstałam rodziców juz nie było. Poszłam pod prysznic. Ułożyłam włosy i ubrałam to 

Czegoś mi w tym zestawieniu brakuje. Zdecydowanie przydałby się jeszcze jakiś różowy dodatek.
Ewentualnie czarny.
A może różowo-czarny?


Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Zayna. Rozmawiałam z nim o tym co się stało poprzedniego dnia i że chciałabym się do nich wprowadzić. Zayn się ucieszył. Fajnie. No to spakowałam się. Zayn po mnie przyjechał.
Pewnie! Jeszcze więcej biednych sierot przygarnijcie pod dach.
Mika, nie wiedziałaś, że One Direction prowadzą przytułek? Dla bogatych i rozpieszczonych.


- Hej kochanie. - dał mi buzi w policzek
Spakowaliśmy moje rzeczy do samochodu i pojechaliśmy do domu chłopaków. Weszliśmy. 
- Hej. - przyjaciółka dała mi buzi w policzek na powitanie.
- No hej. Ślicznie wyglądasz. Tak inaczej niż zwykle. - ja
- Oj tam przesadzasz. - Em się zaczerwieniła była ubrana w to 

[Kolejny zestaw ubraniowy]

- To co idziemy z buta czy któreś z chłopców [któreś z chłopców? Gender dotarł nawet tutaj!] będzie tak miły i nas podrzuci. ? - ja
- Ja mogę was podwieźć. - zaproponował Harry. [A on Ci nie dał buzi w policzek?] Po chwil siedziałyśmy już u niego w samochodzie. Em już normalnie chodziła ale i tak musiała chodzić na te rehabilitacje. Hmm zbliżały się nasze urodziny. Ja mam 20 a Em 21 kwietnia.
Takie wielkie przyjaciółki, że nawet urodziły się dzień po dniu. To było przeznaczenie!
 Ty masz dwudzieste, a Em dwudziestego pierwszego kwietnia. Cóż za zbieg okoliczności!


No a mamy 16.
Nie, zaraz. Zaczynam się gubić.
Jak to gubić? Ich mamy mają urodziny 16 kwietnia, czego tu nie rozumieć? 

Ciekawe czy chłopacy coś szykowali. [Po co?] Harry wysadził nas pod szkołą. [Czemu wyobrażam sobie Harry’ego jako Bin Ladena?] Dał Em namiętnego buziak na pożegnanie. Jak wysiadłyśmy to Hariet do nas przyszła. Czego ona chce. ?! 
- Cześć Em. - dała Em buzi w policzek. 
-No hej piękna. - Em 
- Dobra co mnie ominęło. ? – ja
Nie chcesz wiedzieć, skarbie, uwierz, nie chcesz.
Czasem czuję się przy tym opku tak jak Sophie w tej chwili…


-Wiesz postanowiłyśmy zakopać topór wojenny. No wiesz ona chodzi z moim bratem. - Hariet.
Ona chodzi z moim bratem, więc się z nią zaprzyjaźnię. Dlaczego Emily nie może tak postąpić wobec Kate (z którą i tak już się przyjaźniła)?
Bo jest głupia.
Potwierdzam.


- Aha fajnie. - ja
- Em świetnie wyglądasz. - Hareit
- Dzięki. Ej laski jest sprawa. Trzeba by było taką jedną laskę podręczyć. - Em 
-Taa Kate ? - Hariet. 
- Nom a ty skąd wiesz.? - Em
- Wiesz ja o nowych laskach w tej szkole wiem wszystko. No wiesz muszę sprawdzać czy jestem zagrożona. - uśmiechnęła się Hariet Boże ona mi zabiera przyjaciółkę.



Ale skąd ten wniosek?

- Sophie ta Hariet będzie z nami w klasie. I jest dziewczyną mojego brata. Ale według mnie ona tylko chce go wykorzystać. – Em
I Em powiedziała to przy Harriet? Czy to nie jest, no nie wiem… Obraźliwe? Może to jakiś żart którego nie rozumiem. Chociaż bardzo możliwe, że ta wypowiedź dotyczyła kogoś innego. Zaczynam się gubić.
To miało być chyba o Kate, ale kto ją tam wie.


- No dobra to jakie plany no wiesz Hariet pamiętasz mój pierwszy dzień w szkole. ?- Em
- No pewnie. - usmiechnęła się Hariet. 
- Nom tylko że Kate nie jest taka pyskata i ci nie odpowie. – Em
Kate nie jest pyskata? W takim razie opisy bohaterów kłamią. A, chwila. Te opisy bohaterów, które dostaliśmy na początku, mają z bohaterami niewiele wspólnego.
Ale czemu Harriet uśmiecha na wspomnienie gnębienia Em? Nie pogodziły się?

Może Hariet gnębiąc ludzi, okazuje im sympatię? 

- A ja co mam robić. ? – ja
 - yy myślę że jak Hariet ją trochę podręczy to będzie spoko. Ja też nic nie zrobię. – Em
Harriet sama potrafi wyrobić normę dręczenia. Zdolna, pracowita dziewczyna.

No i dzwonek na lekcje. Poszłyśmy pierwsza lekcja to muzyka. Weszłyśmy do klasy i usiadłyśmy koło siebie. 
- Miło panią spowrotem widzieć. - nauczycielka zwróciła się do Em.
Od kiedy nauczyciele zwracają się do uczniów na "pan/pani"? Ja też tak chcę! Poza tym Emily to panna, nie pani, jak już.
E, czepiasz się. Ksiądz od etyki też mówił do nas per "pan/pani".


- Tak ja też się cieszę że już wróciłam. - Em
- Macie nową koleżankę w klasie. Przedstawisz się. ? - nauczycielka
- Jestem Kate. Miałam najlepszą przyjaciółkę na świecie ale to wszystko spieprzyłam. W sumie to kocham tańczyć. Zawsze z moją przyjaciółką wymiatałyśmy na parkiecie. Trochę spiewam, znaczy rapuję. – Kate
Wiemy już o Twoich zawiłościach w relacjach towarzyskich, to może teraz pochwal się chociaż skąd się tu wzięłaś?
Ty nie rozumiesz, ludzie chcą sensacji!
Nie ma to jak przedstawiając się w klasie, opowiedzieć wszystkim o swoich relacjach…


- OoO to bardzo fajnie napewno dogadasz się z Emily ona też rapuje i śpiewa. Właśnie Emily. Powróciłaś już do nas to może nam coś zaśpiewasz. ?- nauczycielka
No dobra, ale jak już kobieta ma się do nich zwracać "pan/pani" to niech to robi konsekwentnie.


- Pewnie. - uśmiechnęła sie Em. Zaczęła śpiewać to. Jak skończyła wszyscy klaskali. Ehh tak za nią tęsknili.
Oznaką tęsknoty od zawsze było klaskanie, jak wszyscy doskonale wiemy.
Będę klaskać, kiedy następnym razem nie zdążysz z analizą i będzie bez twoich komentarzy, za którymi będę tęsknić.
Może ktoś trzymał z tyłu kartkę z napisem "oklaski"?


 A co powe Martin jak ją zobaczy. Uu jak fajnie. Tylko że w tym tygodniu jej nie zobaczy bo nie może jeszcze tańczyć. 
Lekcje się niemiłosiernie dłużyły, a w czasie przerw dręczyły biedną Kate.
Hariet sama jednak nie dała rady. Musiały jej pomóc lekcje.


Co ona zrobiła Em że ona tak ją dręczy. No dobra chodzi z jej bratem no i co .? O jezuu. Em jest czasami dziwna.
Tak! Sophie przeszła na dobrą stronę mocy!
Stawiam, że nie na długo…


Po lekcjach poszłam do agencji. Przebrałam się i zaczęliśmy trening. 

*Oczami Emily*
Po szkole pojechałam na rehabilitacje. No co jak co ale ja bym wolała potańczyć. Lekarz mi skręcał tą nogę wykręcał, zginał. [;o][Przez chwilę wywnioskowałam, że lekarz zginął…] I na koniec stwierdził że mam sprawne nogi i nie muszę chodzić na rehabilitacje i mogę tańczyć. Taak. ! Na to czekałam. Pojechałam do domu. No tak nikogo nie było bo na treningu. Usiadłam w salonie na fotelu przykryłam się kocem i włączyłam jakiś film.
A już myślałam, że zacznie tańczyć…

Oparłam głowę o poduszkę i czułam jak mi się zamekają powieki. Obudziłam się jak chłopacy wrócili. Ziewłam sobie. 
Ziewłam. To znowu slang, czy tym razem perfidny błąd?
Nie mam pojęcia, nie znam takich slangów. A co myślisz o „zamekają”?


- u jaka ty jesteś słodka. - Niall
- WTF?! Wczoraj mówił że by mnie ruchał a teraz to jestem słodka. ?- ja
No bo przecież „ruchać” można tylko drapieżne famme-fatale.
\
- O wypraszam sobie. Powiedziałem że jesteś dobra dupa. – Niall
"Dobra dupa"  brzmi trochę jak jakieś imię plemienne.

- Jakkolwiek- ja
Wstałam i niechętnie poszłam do pokoju. 
- Harry mogę tańczyć. - uśmiechnęłam się. 
- MmM jestem z ciebie dumny. - Harry mnie przytulił. 
- Tak. Dobra dosyć czułości idę zrobić herbatkę. - ja.Poszłam do kuchni.
- Em ktoś do ciebie. - Lou.Poszłam do drzwi. [Biedna. Niech ktoś mi powie, czy ona chociaż trafiła do tej kuchni.] Mike. Wyszłam na dwór i zamknęłam drzwi.
Przecież go nie wpuszczę, no!


- Czego chcesz.? - ja
- Czego chce.? Em nie możesz tak dręczyć Kate. – Mike
Przecież to nie Em ją dręczyła. T
ylko Hariet. I lekcje podczas przerw.

- A kto mi zabroni. Moje życie i to ja decyduję co będę robić. – ja
Czasami decyduje też sąd, ale to już są skrajne przypadki.
Teoretycznie do osiemnastego roku życia jeszcze rodzice mają na to czasami wpływ, ale to nie w opkach.


- Kate wrócila dzisiaj zapłakana do domu i nie chce iść do szkoły. – Mike
Tupnęła nóżką dziewczynka i co ja mam z nią teraz zrobić?


- Dobra mogę przestać ją dręczyć ale nie będę z nią gadać. - ja
- Em. Dlaczego jesteś taka ? - Mike
- Ale jaka co? Jestem normalna to wy się zmieniliście. – ja
Że co, proszę? W którym miejscu?


- Em!!!! - mIke na mnie krzyknął. Brata mi przeciwko mnie odwróciła. Ja nic nie powiedziałam tylko z łzami w oczach wróciłam do domu i zatrzasnęłam drzwi. 
Jak on śmiał! Nie ma serca dla swojej wrażliwej, uroczej siostry.
Która się od niego wyprowadziła…


- Em kochanie co się stało. ?- Harry. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam 
- Jak dobrze że jesteś. - powiedziałam przez łzy. 
Poszłam do pokoju i poszłam spać. Myśląc o tym że ta szmata zabrała mi prawie wszystko. Brata, dom, rodzine.
Dom sama jej oddałaś, kiedy się wyprowadziłaś. A rodzinę przecież i tak masz gdzieś.

Ze swoimi problemami, Emily mogła by mieć własny program w MTV.
Teenage family robbery.


Dobrze że mam Harrego. Za przeszklonym obrazem od łez zobaczyłam że już 02.00. Odwróciłam się na drugi bok i przytuliłam Harrego. Zasnęłam
Ten cały przeszklony obraz wydaje mi się zbyt poetycki jak na to opko…


________________________________________________________________________
I tak kończy się kolejny rozdział. Dedykuję go pewnej dziewczynie która zabrała brata mojej przyjaciółce.
Ahhh, te zazdrosne siostry.


 Szmata w chuj. Sorry za błędy. Moją inspiracją w wybieraniu piosenki była moja przyjaciółka która kocha Bruno Marsa. ;)
Uważam za obrazę to, że w tym opku są i One Direction, i Bruno Mars. Jak można było ich tak skrzywdzić? ; (

Rozdział 11

*Oczami Emily*
Wstałam jakoś dziwnie przybita. A no tak ta szmata wzięła mi mojego kochanego braciszka.
O czymś takim łatwo zapomnieć.
Brat naszej biednej Merysójki nie ma przecież prawa znaleźć sobie dziewczyny. Bo ma siostrę. Ech.
A może po prostu my nie rozumiemy? Może rodzice Kate adoptowali Mike’a i teraz to Kate, a nie Emily jest jego siostrą?


 Zwlokłam się z łóżka i powędrowałam do łazienki. Harry był już na dole.
Skąd wiesz? Może był na górze?
Są zakochani – telepatia.


Zrobiłam sobie cienką kreskę eyelinerem [znowu jedną!] i wytuszowałam rzęsy. Zrobiłam sobie wysokiego kucyka. Ubrałam to 

Już ostatni rozdział, a ta dalej zakłada telefon..

Moją uwagę przykuły słuchawki. Czy to aby nie te same, które Wieru wytypowała jako prezenty dla przyjaciół Emily w drugim rozdziale? 

Tak jak ja kocham czarny.
A ja myślałam, że dresy i fullcap’y.
Ja myślałam, że Harry’ego…
A ja, że The Wanted…

Emily tak jak Emily kocha czarny. Rozdwojeeeniee. Jaaaźni. Powoli, wszyscy cofnijmy się dwa kroki w tył.
 Akurat pasuje bo mam żałobę po moim bracie który oślepł i ogłuchł. Zeszłam na dół. 
Nie wiem dlaczego, bo sama nie mam takich doświadczeń, ale wydaje mi się, że od tego się nie umiera.
A mi się wydaje, że od bycia w związku się nie ślepnie. Ale mogę mieć złe info.


- Em.! Pięknie wyglądasz. - Harry dał mi buzi w policzek. 
- A gdzie Sophie. ?- ja
- Pojechała już z Zaynem coś chciał jej pokazać. - Niall. A no tak dzisiaj są jej urodziny. 
- Ahh spoko. - wypiłam herbatę i spakowałam ubrania na trening. 
No tak dzisiaj mieliśmy pracować nad układem dla Lady Gagi. Tak wow miałam dla niej tańczyć.
Rozumiem, że prywatny występ?

Ale co mi po tym jak mi brata zabrali.
Grrr, idiotko, sama go zostawiłaś!
Przyszedł pogadać, grzeczny chłopak. Zakochał się, a ty co? Że ślepy, że głuchy…


 Był już czas szkoły więc wzięłam torbę i zmierzałam do drzwi. 
- A nie chcesz żebym cię odwiózł. ? - spytał błagalnie Harry.
- No dobrze. - posłałam mu sztuczny uśmiech. 
"Och, proszę, proszę, proszę! Daj mi się podwieźć!". Dlaczego mnie ludzie o to nie błagają?!
Bo nie jesteś Merysójką. Ale chyba każdy wie, co gorsze. Nie mieć podwózki czy być Mary Sue?
Wiera, nie martw się. Jak zrobię prawo jazdy, będę błagać, żeby Cię gdzieś podwieźć, dobrze?


Jechaliśmy w długiej ciszy. Ja miałam totalnego doła a Harry chyba się na mnie obraził.
Ale właściwie czemu?
Czy tylko ja znowu gubię się w fabule?

Nie, nie tylko Ty. Jeszcze Ałtorka.
Dojechaliśmy. 
- Jesteśmy.- Harry
- Harry gniewasz się na mnie. ?- ja
Ale za co? ;_;

- Nie poprostu myślę że przez tą Kate mnie olewasz. [Wolałbyś, żeby do spółki z Hariet gnębiła ciebie zamiast Kate?]  Nawet mnie nie przytuliłaś dzisiaj. - Harry zrobił smutną minkę.
Poważna kłótnia w dojrzałym związku.

- Przepraszam. Ja nie wiedziałam że ty tak to odbierzesz. Nie chciałam żeby ci było smutno - ja. Harry wysiadł i mi otwarł drzwi. 
Wyszłam z samochodu i mocno przytuliłam Harrego. 
- Już zawsze masz się do mnie przytulać jasne.? – Harry
Ale chyba może chociaż robić przerwę na siku?

- Oczywiście tylko aktualnie muszę iść na lekcje. - spojrzałam Harremu w oczy i czule go pocałowałam. 
- No dobrze. A o której kończysz próbę. ? Bo wiesz przyjechałbym po ciebie. A poza tym Sophie ma dzisiaj urodziny a jest piątek więc robimy wielką imprezę niespodziankę byłoby miło jakbyś ją gdzieś wyciągnęła na zakupy bo kończycie dzisiaj o 12.00 A próbę macie o 15 więc jakby chciała czasami do domu wrócić to będzie kiepsko.- Harry
- Kończę trening o 19-20 zadzwonię do ciebie jeszcze. I nie ma sprawy załatwię tak że Sophie nawet nie pomyśli o powrocie do domu. - uśmiechnęłam się i jeszcze raz pocałowałam Harrego. Tym razem był to dłuższy i czulszy pocałunek. Czułam jak wszyscy się gapią.
To chyba dobrze? Kto by nie chciał przytulać się publicznie z Harrym Mery Sue.

Też się gapię na ludzi, którzy mówią na jednym oddechu, jak to w dialogach bez przecinków.  

- Muszę iść. - powiedziałam i ostatni buziak tym razem taki zwykły.
Ale co zrobił ten taki zwykły buziak?


- Do zobaczenia wieczorem. - Harry miał zapas całusów na cały dzień. 
Aż z torby mu wystawały.

Pierwsza lekcja wf. Całe dwie lekcje graliśmy w koszykówkę. Później jedna lekcja na basenie. Cały czas pływaliśmy. Co jest kurde a no tak dzień sportu.
Mi się też czasami zdarza zapominać, jaki mamy dzień. Zwłaszcza jeżeli zasypiam. Ale nie robię tego w basenie.
A mnie ciekawi, dlaczego pływali podczas lekcji na basenie.

Zadziwiające, prawda?

Tak ja też się dziwiłam że jest basen w szkole.
Tak. To wielka niespodzianka. Nikt się nie spodziewał. Naprawdę.

Ale on jest dla drużyny pływackiej. Później jedna lekcja bieżni.
Jak się uczy bieżni? Też chcę!!!


Tak ale się rozciągnę przed treningiem znaczy w sumie to przed tańcem. Ale to nawet dobrze. No i koniec. Poszłyśmy z Sophie pod prysznic. Ubrałyśmy się.
 Pod prysznicem.


- Sto lat. ! - ja
- Dziękuję.  Miło że pamiętałaś. - Sophie
- Daj spokój o urodzinach przyjaciółki mam nie pamiętać. ? – ja
Zwłaszcza, kiedy ma się swoje dzień później? Phi.


- No nie wiem. - Sophie.
- No więc zaplanowałam na dzisiaj przed pracą urodzinowe zakupy. Co ty na to .? - ja
- Na zakupy . ? Z tobą ? Zawsze i wszędzie. - uśmiechnęła się Sophie. 
Znaczy do biedry także? To prawdziwa przyjaźń!

Chodziłyśmy po centrum handlowym chyba z dobre dwie godziny i na końcu wstąpiłyśmy na lody do naszej ulubionej lodziarni. Kupiłam Sophie mały prezencik. Taki bardzo malutki. No bo ja nie miałam pomysłu co jej kupić. Miała wszystko. Oprócz normalnej przyjaciółki. I matki. No więc stwierdziłam że będę kreatywna. Kupiłam piękną ramkę i wsadziłam do niej nasze wspólne zdjęcie z dnia naszego pierwszego występu.
To takie… Kreatywne. Już wiem co dawać ludziom na urodziny.
„Masz to i oglądaj moją twarz codziennie.”


Po koncercie Martin nam zrobił.
Z tego, co pamiętam, to zaraz po koncercie wyszły i Harry się całował z jakąś laską. Kiedy znalazły czas na zdjęcie?
No jak to kiedy? Martin robił zdjęcie Harry’emu i tej lasce, a one się załapały na drugim planie.


Było genialne. Nie miałam wątpliwości co do tego że to był najlepszy prezent.
No ja też nie mam :D
A może
Sophie miała.


 Po udanych zakupach poszłyśmy do pracy. Tak pierwszy raz od bardzo dawna tam byłam. Weszłyśmy do garderoby i się przebrałyśmy. Ja w to 

Bluzka wisiała obok niej? Bo to ciało tu widać..

A Sophie w to

[Zestaw ubraniowy Sophie. Nie widzę sensu we wstawianiu go tutaj]

I poszłyśmy na salę się rozciągnąć. Siedzimy sobie i się śmiejemy. Nagle przyszedł Ben. 
Hi, Ben!


„Do mnie mówisz?”


- Hej dziewczyny. - Ben
- No hej a co się stało że tu do nas na 10 piętro przybyłeś. ? - zaśmiałam się. 
- Sophie jest przydzielona do innego choreografa. - Ben
- No chyba se jaja ze mnie robisz. ? – Sophie
Jaja z Sophie:


- Nie jedną z praktykantek które przyjęli musieli niestety wyrzucić ponieważ przychodziła na praktyki pod wpływem alkoholu lub narkotyków. [Czyli Sophie się nie nada]Więc chodź Sophie zaprowadzę cię do nowego choreografa. Ten jest o jeden stopień  niżej niż Martin ale też jest dobry. – Ben



[Sophie wychodzi, a Emily zaczyna tańczyć. Oczarowany jej choreografią Martin proponuje włączyć ten taniec do układu Lady Gagi]

- No pewnie. Za chwilę przyjdzie Pani Gaga [Pani Gaga brzmi cudnie <3] się z nami zapoznać. Myślę że możesz jej to pokazać będzie zachwycona tak samo jak ja. - Martin. 
- Ahh dziękuję. - przytuliłam Martina
- To ty sobie to poćwicz a ja za chwilę przyjdę z Lady G["agę" wcięło] . - Martin.
Wyszedł chwilę sobie potańczyłam. Kurde ale miałam stres. Wrócił z Lady Gagą. No WOW. 
- Cześć. To ty jesteś Emily. ? - Lady G["aga" jest bardzo smaczne] 
- Tak. - uśmiechnęłam się. 
- Słyszałam że jesteś świetnym początkującum choreografem i że coś wymyśliłaś do mojej piosenki. ? - Lady G[MNIAM!]
- Tak. - Włączyłam muzykę i zaczęłam tańczyć. Kiedy skończyłam biła brawo razem z Martinem. 
- Naprawdę? No to ma być ten wielki talent. ? Ja potrzebuję czegoś seksownego. To co ty tu zrobiłaś potrafi każdy z ulicy.. - Lady Gaga
Fuck logic. Lady Gaga bije jej brawo i tym samym krytykuje? Coś mi tu nie gra.
Bo ona też tęskniła za Emily, nawet jeśli jej nie znała, więc klaskała (pamiętaj, klaskanie = tęsknota).


-Tak? to niech sobie pani idzie do tych ludzi z ulicy. Może oni zrobią coś seksi. No sorry bardzo pokazałam siebie. Taka jestem i się nie zmienię. Nie będę robić z siebie laski która się kurwi po bokach bo taka nie jestem. - ja odwróciłam się i z uniesioną głową wyszłam. Na serio było mi przykro że nie umie docenić mojego układu. To był cios w serce
Tak, moi drodzy, oto Emily, którą wg spisu postaci „trudno zasmucić”. Myślała, że wszyscy będą głaskać po główce i chwalić?
Ach, jak ta okropna GaGa śmiała skrytykować choreografię na własny występ. Nie miała prawa, chlip chlip.

 Usiadłam się w garderobie i zaczęłam płakać. Przyszła Sophie. 
- Ej Em co jest. ? - Sophie usiadła obok mnie. 
- Ktoś mi powiedział że jestem beztalenciem i że człowiek z ulicy lepiej zatańczy. To chyba nie jest kierunek dla mnie. – ja
Nie, że człowiek z ulicy zatańczy lepiej, tylko, że zatańczyłby tak. To jest różnica.
I nie, że beztalencie, tylko żaden wielki talent. Słonko, Ainsteinowi też mówili, że będzie nikim.


- Em nie wolno ci się poddać. Jesteś silna i wytrwasz. Jesteś najbardziej silną osobą jaką znam.
Najbardziej silną i najuparciejszą. Cała Em.

A to że czasami wybuchniesz płaczem oznacza że też masz uczucia. [polemizowałabym] Na zewnątrz jesteś silna i bardzo wytrwała ale w środku nadal masz w sobie taką małą dziewczynkę. Każdy tak ma [zw, idę spytać taty, czy ma w sobie taką małą dziewczynkę] Em nie przejmuj się jedną negatywną oceną skoro wszyscy mówią że masz talent bo ty go masz. – Sophie

Każdy ma w sobie taką małą dziewczynkę? Gandalf też?
Wybaczcie, ale ten... byłam ostatnio na „Hobbicie”...

- Dziękuję. - ja
Przebrałyśmy się w ciuchy [ a wcześniej co miałyście na sobie?]  i przyjechał po nas Harry. Dojechaliśmy do domu. Wszędzie ciemno. Wchodzimy. Cała kupa znajomych i nie znajomych wyskoczyła i zaczęła się drzeć. 
- NIESPODZIANKA !!!
- Heh to wszystko dla mnie .? - Sophie. 
"To wszystko? Ten cały okrzyk? NAPRAWDĘ?!"

- No pewnie głuptasku. - Zayn przytulił Sophie. 
- O jejku. - Sophie się zaczerwieniła. 
- Wszystkiego najlepszego. - Zayn namiętnie pocałował Sophie. 
- Dobra dobra ja ją porywam na górę idziemy się przebrać. – ja
Chciałam napisać „Taa, przebrać.” Ale potem zorientowałam się, że to nie Zayn tylko Emily. Chociaż, czy to robi jakąkolwiek różnicę?


Poszłyśmy na górę. Pomalowałyśmy się. Spray’em. Ja ubrałam to

[*Zieeew* Zestaw ubraniowy. Kolejny. Nic ciekawego.]

A Sophie to

Zastanawiam się który dokładnie element tej ładnej pani założyła.
I który element wieży Eiffle’a.


Zeszłyśmy na dół. Zabawa już trwała. Podeszłyśmy do chłopaków. 
- Dobra dupa. – Niall
Z plemienia płomiennych rapsów.
Niallabson.


- Tak tak a zaraz Lou będzie nas ruchał znamy to już. - uśmiechnęłam się 
Czo?

- Yy Jaram się wami bardziej niż Fretka Jeremiaszem. – Lou
Suchy suchar jest suchy, bo jest suchy.

- O widzę że zmieniamy taktykę. ? - Sophie
- Nom Jak nie mam was ruchać to będę się wami jarać. - uśmiechnął się Lou. Zayn porwał gdzieś Sophie a Niall robił mi drinka. Kurde aż się boję. Chłopak podał mi wysoką smukłą szklankę. 
- Mam się czego bać. ?- spytałam Nialla
- Hmm raczej nie chociaż nie wiem jak twój organizm reaguje na dużą dawkę alkoholu. - Niall
- Ryzyko to moje drugie imię. - ja
- A ja myślałem że Marry . - Niall nie zrozumiał.
Albo to Niall nie zrozumiał, albo Ty nie ogarnęłaś tego, że Niall zgasił Twojego suchara.
Nie wszyscy rozumieją, takie yntelygentne, sprytne wypowiedzi.
Ludzie są głupi, mówiąc "ryzyko/blablabla to moje drugie imię". Idź do USC i sobie takie przyjmij, wtedy mów. Urgh.


Wzięłam szklankę i wypiłam do dna. 
- Genialne to ja poproszę jeszcze jeden. - ja
No dobra wypiłam chyba z 10 takich drinków i już byłam piana.
 Przypomniało mi się, jak nasza Mary Sue po raz pierwszy była pianą. Ktoś jeszcze pamięta? Pierwsze rozdziały. Nie? OK.
Ja pamiętam! Ja! Lepiej zapewne niż Ałtorka!

Chciałam iść do pokoju ale te obcasy plus to że się uchlałam mi trochę przeszkadzało.
I na tym polega według niej impreza. Dziesięć drinków z rzędu a potem do łóżka. Smutne.

Harry złapał mnie w tali.
Patrz, Wieru. Jeszcze na Harrym łapiącym w talii biedne, spite nastolatki.


- A może pomogę. ? - Harry się uśmiechnął. 
- Wiesz co. Ja to mam cholerne szczęście. Mój chłopak jest odpowiedzialny i mądry. Nie pije tyle co ja w efekcie. Nie zrobię nic głupiego bo mnie pilnuje. – ja
No. Picie w efekcie może być niebezpieczne.


- A wiesz jakie ja mam szczęście. Mam ciebie. – Harry
Schlaną w dup pięć. A może i dziesięć.


- Dobra kochanie to było w chuj słodkie. – ja
Czy tylko ja zauważyłam pierwszego poprawnego ortograficznie „chuja”? Holender, po pijaku to ona umie używać zasad ortografii…


Weszliśmy do pokoju. Zdjęłam buty i marynarkę. Podeszłam do Harrego spojrzałam mu głęboko w oczy. Zaczęliśmy się całować. Rzuciłam go na łóżko. 
- Em przestań jesteś piana. – Harry
PIANA PIANA PIANA skąd tyle piany?
Może w końcu wzięła porządną kąpiel?


- Harry przestań. Weź to wykorzystaj. – ja
Hm, wydaje mi się, że to on jest tutaj wykorzystywany.

- Em proszę cię. - Harry spowarzniał i usiadł naprzeciw mnie. Zaczęłam mu odpinać koszulę.- Em mogłabyś przestać próbować mnie rozbierać. – Harry
Ej! O ile pamiętam podobna scena była w „Zaćmieniu” z Belcią i Edkiem. Też idiotyczna i źle napisana^^

- No dobra idę pod prysznic i będę tam naga. [Niemożliwe!] Jak zmienisz zdanie to wpadnij. – ja
Ciekawe, czy się chociaż umyje pod tym prysznicem...


*Oczami Sophie*
W tym hałasie nie dało się rozmawiać. Wyszliśmy z Zaynem na taras. Zayn chwycił mnie za rękę. 
- Sophie ja wiem że prezenty będziesz jutro otwierać ale ja chciałbym żebyś mój otworzyła dzisiaj. - Zayn podał mi pudełeczko. 
Delikatnie otworzyłam wieczko. To był łańcuszek serce. Otwierało się. Po jednej stronie było zdjęcie moje i Zayna a po drugiej wygrawerowany napis "FOREVER".
Wybaczcie. Muszę. http://www.youtube.com/watch?v=S04P32xOJ8Y


- Zayn to jest piękne. - łezki mi poleciały z oczu.
Widać, że nie jest Mary Sue. Łezki są, ale nie samotne.


- Nie płacz bo sobie makijaż zniszczysz. – Zayn
Chociaż jeden trzeźwo myślący!

- A chuj mnie makijaż. Kocham cię. - ja
- Ja ciebie też kocham. - Zayn mocno mnie przytulił. 
Weszliśmy do środka. Zastanawiałam się gdzie jest Em. Nie widziałam jej. 
- Niall widziałeś Em. ?- ja
- Tak po moich zabujczych drinkach się nachlała i poszła do pokoju. Raczej Hazza ją zaniósł bo na nogach się nie trzymała. W sumie to nie wiem czy to przez moje drinki czy przez buty. - Niall
- Ah czyli jest z Hazzą to dobrze. - uspokoiłam się. 
- No a teraz solenizantka ze mną zatańczy. - Niall porwał mnie do tańca. Przetańczyliśmy prawie całą noc.
Z Niallem, nie z Zaynem? Zayn się zgodził?
Zayn nie był zazdrosny? Ja bym była.

"Przetańczyć z tobą chcę całą noooc…"

Było wspaniale. Rano wstałam i zaczęłam sprzątać. Jest co. Em dołączyła się do mnie. Była coś nie w humorze. Posprzątałyśmy i zrobiłyśmy śniadanie. Przyszli chłopacy. Niall miał koszulkę z napisem "FREE HUGS" Em podeszła do niego i go przytuliła.
Phi, kto by zrobił inaczej?


- Wow a ty co masz separację z Harrym . ?- Niall
- Tak. - Em
- A dlaczego. ? - Lou
- Bo nie chciałem z nią uprawiać seksu. - Harry.
Tak trzymać, Harry! Jeszcze tylko zechciej z nia zerwać i skończymy to opko wszyscy radośni!


- Chodź do wukja Nialla. Pocieszę cię. - Niall
Em odsunęła się od Nialla i usiadła Harremu na kolanach. 
- Kochanie ja jestem prawie pewna że on chce mnie zgwałcić. - Em
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
O_O

Niall zrobił smutną minkę i się usiadł. Zjedliśmy ja [gdyby przerobić to „a” na „ą” – mielibyśmy całkiem niezłe zdanie xd]i Em posprzątałyśmy po śniadaniu. No nadszedł czas otwarcia prezentów. Pierwszy od Nialla - Słoik Nutelli.
Woooow! Zaproszę Nialla na urodziny!
Mam nadzieję, że chociaż duży ten słoik.


 Od Lou- Piękna sukienka w paski. Od Liama - koszulka z napisem "I need you" Fajnaa. Od Harrego - Marynarkę. [Niefajnaa?] A ci co chcą mnie ubrać po swojemu. ?
Buntuj się! Wyrzuć prezenty!
Ależ oczywiście. Wszystko, co od Lou, musi być w paski, a od Harry’ego marynarka. Typowe opko, SKIP.


Dobra od Zayna już dostałam prezent. Od Em - piękna ramka z naszym zdjęciem. 
- Em jest śliczne. Dziękuję - mocno uściskałam przyjaciółkę. 
- Nie ma za co. Nie chciałam ci kupować ubrań bo masz ich dużo. No a to jest fajne wspomnienie na zdjęciu. Żebyś zawsze pamiętała. – Em
Wiesz, Harry’ego i tę laskę. Co byś o niej nie zapomniała równie szybko jak Ałtorka.


- Jest piękne. - poszłam i ustawiłam je obok zdjęcia chłopaków na półce. 
- To dobre miejsce na takie zdjęcie. - Zayn
Idealne :D


Resztę dnia się leniliśmy oglądaliśmy filmy, jedliśmy pizze, później taka mała woja na miecze świetlne.
Mała gwiezdna wojna.
Albo woja, jak kto woli.


 Szczerze to ja nie wiem skąd oni je wzięli.
From the galaxy far, far away…

 Później chłopacy nas wrzucali do basenu. A my udawałyśmy że toniemy.
To bardzo popularna zabawa. Wśród psychopatów. Którzy dla zabicia czasu żartują o gwałtach.

 Był całkiem fajny dzionek. Wieczorem oglądaliśmy jakąś komedie. A później spać poszliśmy.

I tak kończy się opowiadanie o niezaznajomionej z muzycznym światem Merysójce, jej przygodach, wzlotach i upadkach, wielkiej miłości oraz życiu z gwiazdą. 
Cieszę się, że już koniec. Jestem zmęczona Emily i jej przeżyciami.
W ramach podsumowania chcę powiedzieć, że współczuję Jayowi, chłopak do jasnej ciasnej nic nie zrobił i oberwał w twarz… RIP ładna twarz Jaya.
I tak najgorzej miał Roger.


Pozdrawiają Was schlana w dziesięć dup Mika, Fangholder rozmawiająca właśnie z małą dziewczynką wewnątrz niej, Wiera wciskająca swoje zdjęcie do ramki - prezentu urodzinowego oraz StrawCherry szykująca się na małą woję na miecze świetlne ; )

1 komentarz:

  1. Szkoda ;<
    Pani Gaga brzmi cudnie <3
    Też idiotyczna i źle napisana^^
    Idealne :D
    szykująca się na małą woję na miecze świetlne ; )
    Emotki nie pełnią funkcji przestankowej.

    że sama nie jest do końca pewna o co pyta.
    Przecinek przed „o”.

    przecież nie wiesz co tam robiła.
    Przecinek przed „co”.

    Czasem czuję się przy tym opku tak jak Sophie w tej chwili…
    Przecinek przed „jak”.

    Może to jakiś żart którego nie rozumiem.
    Przecinek przed „którego”.

    Nie ma to jak przedstawiając się w klasie, opowiedzieć wszystkim o swoich relacjach…
    Oddzielający wtrącenie przecinek przed „przedstawiając”.

    jak już kobieta ma się do nich zwracać "pan/pani" to niech to robi konsekwentnie.
    Przecinek przed pierwszym „to”.

    famme-fatale
    Femme fatale. http://sjp.pwn.pl/slownik/2557676/femme_fatale

    fullcap’y.
    Spray’em
    Z-tyłka-wyjęty apostrof.

    wszyscy cofnijmy się dwa kroki w tył.
    By następnie cofnąć się do przodu.

    No ja też nie mam :D
    Przecinek przed „ja”. // Emotka nie zastąpi kropki.

    Bo to ciało tu widać..
    Wielokropek składa się z trzech kropek.

    Nie widzę sensu we wstawianiu go tutaj
    Czyli Sophie się nie nada
    proponuje włączyć ten taniec do układu Lady Gagi
    "aga" jest bardzo smaczne
    Brak kropki.

    tylko, że zatańczyłby tak
    Bez przecinka.

    Ainsteinowi
    Serio? Ale... serio?

    zw, idę spytać taty
    O, znów ta dziwna czkawka.

    [ a wcześniej co miałyście na sobie?]
    Zbędna spacja.

    Zastanawiam się który dokładnie element tej ładnej pani założyła.
    Przecinek przed „który”.

    Dziesięć drinków z rzędu a potem do łóżka.
    Przecinek przed „a”.

    PIANA PIANA PIANA skąd tyle piany?
    Gdzie przecinki?

    O ile pamiętam podobna scena była w „Zaćmieniu”
    Przecinek przed „podobna”.

    OdpowiedzUsuń

GRY